Indie okiem Europejki

Nie mogę się doczekać mojej podróży do Indii. Obawiam się tylko jednego: że nie będę chciała stamtąd wracać. Zawsze czułam, że nie pasuję do polskiej mentalności. W Anglii czuję się o wiele lepiej, ale czegoś jednak brakuje. Świat jest taki ciekawy i różnorodny, a życie naprawdę krótkie! Są na szczęście książki, filmy dokumentalne, a przede wszystkim otaczają nas ludzie pochodzący z odległych krajów.

Kiedy pytam mojego męża o to, co będzie dla mnie największym szokiem po dotarciu do Indii, odpowiada: wszystko. To jedynie potęguje moją ciekawość i niecierpliwość. Podobno najpierw zaskoczy mnie hałas, upał, ilość kurzu, pyłu i piasku. Później dojdzie cała reszta. Kiedy to ja pytam, co było dla niego największym szokiem podczas pierwszych chwil w Anglii odpowiada: półnagie kobiety. I właśnie od tego zacznę- od kulturowej różnicy postrzegania kobiecego piękna.

Mąż wyznał mi, że przykułam jego uwagę wyróżniającym się wyglądem. Pracowaliśmy razem, jednak na innych działach i tylko czasami nasze drogi się zbiegały. Co takiego wydało mu się we mnie wyjątkowe na tleindian women innych dziewczyn? Zasłanianie ciała i długie włosy. Podoba mu się to, że nie świecę dekoltem, udami i pępkiem. Uwielbia długie włosy i nie rozumie fryzurowych abstrakcji. Krótko mówiąc- jako jedna z nielicznych na obczyźnie wpadam w kanon kobiecego piękna bliski jego sercu.

Bollywood jest doskonałym przykładem wpływu kultury zachodniej na indyjską. To tam pokazywane jest więcej i więcej. Rośnie ilośc rejonów Indii, do których dociera zachodnia moda. Wszystko jest jednak utrzymywane w skromnej postaci, a odważniejsze jej formy zarezerwowane są dla… najstarszego zawodu świata. My takie ochranianie tego, co najcenniejsze dla oczu wybranka, nazwalibyśmy przestarzałym i staroświeckiem.

Jedną z rzeczy, których nie mogę się doczekać w Indiach, są stroje. Wyobrażam sobie, jak wygodne muszą być te zwiewne materiały. Jaką ulgę poczuję dopasowując ubranie do ciała, a nie ciało do ubrania! Hinduski nie suitrwą sobie włosów z głowy z powodu nowej fałdki tłuszczu, siwizny, czy kolejnej zmarszczki. Żeby się przyozdobić, wybiorą piękne kolczyki, a nie operację plastyczną. W końcu jesteśmy ludźmi, których ciało się zmienia, a komórki starzeją. Im bardziej zagłębiam się w tamtejszą kulturę, tym więcej seksapilu dostrzegam w szacunku, jakim kobieta sama siebie może obdarzyć.

Skoro mowa o kobietach, pora wspomnieć o ciemniejszej stronie Indii: problemie zabijania dziewczynek. Większość ludzi kojarzy to zagadnienie z kulturą muzułmańską i Islamem. Co jakiś czas nagłaśniany jest problem zabójstw honorowych w tamtejszych krajach. W Indiach ma to jednak trochę inny wymiar, a dokładniej- łączy się to między innymi z obowiązkiem dawania posagu wraz z odchodzącą z domu córką. Posagi już od kilkudziesięciu lat są zakazane i nielegalne. Nie ma co się jednak łudzić- w bardzo wiele miejsc prawo nie dociera, a chciwi ludzie zawsze znajdą drogę do wzbogacenia się, nawet cudzym kosztem.

Sierocińce w Indiach wypełnione są dziewczynkami, bo matki porzucają swoje nowo narodzone córki. Wiele z nich decyduje się na uśmiercenie noworodka. Dla nas jest to coś niepojętego, im jednak bieda i ciążące odpowiedzialności nie dają zbyt szerokiego wyboru. Kobiety decydują się również na aborcję, jeśli USG orphan girlsciążowe wykryje żeńską płeć płodu. Aby zatrzymać masowe zabiegi, rząd zdelegalizował te badania w państwowych placówkach. Doprowadziło to jednak do powstawania coraz to nowszych klinik prywatnych.

System posagowy jest w Indiach ogromnym problemem. Wiele filmów dokumentalnych i fabularnych nawiązuje do tego zjawiska. Rodzice panny młodej bardzo często muszą się zadłużyć, aby spełnić oczekiwania rodziny przyszłego zięcia. Dla ogromnej części dziewczynek ślub i małżeństwo są jedynymi perspektywami na przyszłość i znaczące coś życie. Wśród rodzeństwa to chłopcy są najpierw (o ile w ogóle) wysyłani do szkół. Siostry pomagają zajmować się domem.

Zdelegalizowanie systemu posagowego i wycofanie badań USG z państwowych placówek są jedynie półśrodkami, które nie wyeliminują przyczyny. Skrajna bieda, w jakiej żyją ci ludzie oraz decyzje, które muszą podejmować, są rzecz jasna wynikiem korupcji. Jest to zwyczajnie jeden z rodzajów zamachu na ludzkość.

Aranżowanie małżeństw jest kolejnym kontrowersyjnym tematem. Kojarzy nam się z przymusem i brakiem uczuć. Oczywiście- każde działanie wbrew czyjejś woli jest jakimś pogwałceniem moralności. Jednak w swojej zdrowej formie aranżowanie małżeństw w Indiach jest jedynie dalej posuniętą odmianą naszej europejskiej swatki. Ile razy zdarzyło nam się zasugerować samotnej osobie spotkanie z inną, znaną nam, samotną osobą? Propozycje te zawsze mają swoje podłoże w naszym stosunku do obydwu osób- znamy je, lubimy i sporo o nich wiemy.

Wychowani w zachodniej kulturze, przyzwyczajeni jesteśmy do wolności wyboru osób i rzeczy w naszym życiu. Partnerów możemy zmieniać, jak „rękawiczki” tak długo, aż uda nam się w końcu spełnić swoje (najczęściej wygórowane) oczekiwania. Nierzadko w grę wchodzą separacje, rozwody i zdrady, których częstymi ofiarami są również dzieci… Nazywamy to wolnością, ale czy faktycznie nią jest? Wydaje mi się, że z powodu zbyt dużego luzu zapominamy, co tak naprawdę tworzy związek dwojga ludzi: wierność, lojalność, weddingtolerancja, troska i ogromna odpowiedzialność. Wpędzamy się niejako w pewną pułapkę nigdy niekończącego się wyboru.

Małżeństwo moich hinduskich teściów było zaaranżowane. Nie wykluczyło to jednak miłości- obydwie rodziny znały się od lat, a w młodości rodzice mojego męża już byli w sobie zakochani. Na takiej podstawie została podjęta decyzja. Z rozmów z Hindusami (i nie tylko) dowiedziałam się, jak wiele aspektów branych jest pod uwagę przed takim postanowieniem.

Jak często nam, wolnym ludziom, zdarza się zachłysnąć nowo poznanym człowiekiem, zatracić w pierwszej fascynacji i ciężko spaść na ziemię, tłukąc przy tym różowe okulary? Odwracamy się wtedy na pięcie i zwiewamy, zamiast wziąć na siebie odpowiedzialność za swoje czyny i za uczucia drugiego człowieka. Wcale nie twierdzę, że aranżowanie małżeństw jest lepsze od naszej swawolki szczególnie, że sama święta nie jestem. Podoba mi się jednak chęć współpracy małżonków i ich rodzin, poczucie odpowiedzialności i świadomość znaczenia słów: odpowiedzialność, związek, małżeństwo, oddanie i miłość.

Zachęcam każdą zainteresowaną otaczającym nas światem osobę do poszukiwania żródeł informacji. Wbrew pozorom nawet najbardziej przekoloryzowane filmy fabularne zawierają w sobie jakąś cząstkę innej kultury. Widać to w rodzaju codziennych problemów, które mają bohaterowie; poczuciu humoru; priorytetów, które kierują ich decyzjami. Książki nigdy nie przestaną być skarbnicami wiedzy. A przede wszystkim- rozmawiajcie z ludźmi! Im bardziej różniący się od nas, tym lepiej. Żeby wiedzieć- trzeba pytać, a żeby pytać- trzeba tylko chcieć.

gypsy